SEAN HEFFERNAN
7.7.77 | Derry | poczciwi muzykanci | pan tu nie stał
Wielka kumulacja wszystkiego co jednocześnie stosunkowo nieszkodliwe i bardzo nieznośne. W pakiecie z akcentem co prawda teoretycznie brytyjskim, ale w praktyce znajdującym się milion lat świetlnych od tego, co każe dupeczkom zdejmować majtki przez głowę. I z balowaniem za hajs z jutuba, bo od trzech i pół roku to właśnie tam realizuje swoją pasję w temacie fizyki zagadnień wszelakich. Mógłby to teraz robić podczas jakiejś przyjemnej habilitacji, ale nigdy nie przekroczył progu polibudy, bo nie miał na to czasu. Grał zamiast tego na flecie i wspinał się po skałach, co jest kretyńskim połączeniem, ale trzeba mu to było wcześniej powiedzieć. Wtedy pewnie zająłby się graniem na fujarce i nigdy nie rąbnąłby ze zdecydowanie nadmiernej wysokości i nie byłby teraz wesołym inwalidą. Wesołym i ogarniętym. I wrednym, ale to akurat ciężko podciągnąć pod następstwa wypadków podczas wspinaczki, bo raczej kwalifikuje się jako następstwo bycia synem własnego ojca. Jak o ojcu mowa, to ma daddy issues, ale jest też zdecydowanie zbyt zawzięty, żeby się do tego przyznać nawet przed samym sobą i ma za bardzo wyjebane, żeby coś z tym robić. Tylko pedały chodzą na terapię, bo tata ich kochał osobliwą miłością. A tak całkiem poza tematem, to tylko mama i Szkot nie stracili jeszcze cierpliwości i jest nadzieja, że Szkotowi jej wystarczy na lata szczęśliwego pożycia.


[Administracja wita i życzy miłej zabawy na blogu!]
OdpowiedzUsuń[dobry wieczór xd ładny pan, ładna karta ;)]
OdpowiedzUsuńStephen.
[ Cześć. ;) Nie potrzebna dostawa słodkości ?;) ]
OdpowiedzUsuńSamara
[chętnie, tylko brak mi pomysłów, jak tu ich jakoś spiknąć.]
OdpowiedzUsuńStephen.
[Oby nam wyszedł tym razem ! Jakieś pomysły na wątek? c:]
OdpowiedzUsuńMeredith
- Mój Boże, dobrze że zaznaczyłeś, że to był ponury żarcik bo zaczynałem się zastanawiać gdzie ja u licha dostanę tańczący do rytmu zespół tancerzy irlandzkich. Wiesz, z chórem gregoriańskim nie byłoby problemu, ostatnio przechodziłem obok jakiegoś kościoła to darli się wniebogłosy. Może był to zespół gospel, a może po prostu jakaś nawiedzona starsza pani, która przypomniała sobie, że przez muzykę modlimy się podwójnie.. No wiesz: Chwalcie ich bębnem i tańcem, co prawda nie mogę sobie teraz przypomnieć odnośnie czego to było, ale zawsze moja nawiedzona katechetka powtarzała nam to na lekcji religii. Opowiadałem ci kiedyś o niej? Była ruda, mniej więcej tak jak ja tylko bardziej i miała mega długie paznokcie, którymi tarła o tablicę jak tylko przestawaliśmy jej słuchać. To był taki terror, że mniej więcej w piątej klasie znałem biblię na pamięć. Ja. Aidan Hamilton. Znałem biblię na pamięć i padałem codziennie na kolana przed ojcem błagając, żeby wypisał mnie z tej szkoły. Bylem skłonny ukończyć cokolwiek, nawet z internatem, nawet gdzieś głęboko w Szkocji na jakimś zadupiu. Ale oczywiście mój tato jak zwykle miał mnie gdzieś i twierdził, ze przesadzam. - powiedział wszystko na jednym wydechu. Aidan dużo mówił, a jak już miał to swoje pięć minut, w trakcie którego mógł się nie zamykać, to mógł mówić i mówić, łącząc przy tym pokrętnie kompletnie nie związane ze sobą tematy – A w ogóle to mój tata dzisiaj dzwonił rano i oczywiście nic nie wynikło z tej rozmowy, bo ja dalej nie wiem czego on chciał, ale chyba wspominał coś, ze jak już wrócimy do tematu ślubu to mamy pamiętać o zaproszeniu tej mojej starej ciotki... Margharet. Pamiętasz ją? To ta co myśleliśmy, że umarła na przyjęciu urodzinowym taty. - Aidan mógł mieć kiepskie kontakty z seniorem rodu Hamiltonów. Mógł wiecznie stawać na baczność w jego obecności i mógł kolejny raz przepraszać go, że nie spełnił jego marzenia i nie poszedł do wojska. Nie mniej jednak Graham Hamilton nigdy nie był „ojcem” zawsze był „tatą”, bez względu na okoliczności. - I nie wiem jakim cudem znajdziesz figurki, które będą podobne do nas, ale masz moje pełne błogosławieństwo jeżeli ci się już uda.
OdpowiedzUsuń[Ja również się witam. ;) Wątek jak najbardziej. Gorzej będzie oczywiście z pomysłem! Jak zawsze z resztę. :D ]
OdpowiedzUsuńLiliana
[ Bardzo chętnie. Jak ktoś lubi Dżoniego to ja od razu go lubię xd Co do pomysłów. Sean mógłby Jack'a rozpoznać z serialu, filmu czy coś, albo zobaczyć w teatrze, a potem spotkać na drodze. Albo mogliby się poznać w jakiejś restauracji. Albo Sean znalazłby Jacka po jakiejś bójce xD Ewentualnie zobaczyłby go na placu zabaw na ukochanej huśtawce. Może masz lepsze propozycje? :3 Czekam ]
OdpowiedzUsuńJack