środa, 5 marca 2014

[K]***

pregnant | via Tumblr
O miłości potrafił mówić jak nikt inny. Był kochany, romantyczny, wpatrzony we mnie. Mamił słowami, spojrzeniem, gestami. Potrafił kłamać jak z nut, a ja potrafiłam wierzyć w te słowa jak głupia. Wiele osób mówiło mi, aby mu nie wierzyć. Bo jedynie zabawi się, wykorzysta, a potem porzuci, jak zabawkę która mu się znudziła. Nie wierzyłam. Myślałam że przy mnie się zmieni, stanie się innym człowiekiem. Porzuci styl złego chłopaka, za którym ogląda się każda dziewczyna. W miłość straciłam wiarę z momentem kiedy pakował wszystkie swoje rzeczy do walizki, mówiąc że to nie było to, że się pomylił. Straciłam wiarę w jego osobę, wiarę w mężczyznę, w którym byłam zakochana po uszy. W tamtej chwili zupełnie wyleciało mi z głowy, aby powiedzieć mu że jestem w ciąży, noszę pod sercem nasze dziecko, i, że wreszcie będziemy rodziną, cholernie się kochającą i niemalże wyrwaną z jakiegoś pieprzonego obrazka. Taką, o której rozmawialiśmy już masę razy. Odszedł tego samego dnia, bez słowa pożegnania, czy nawet przeprosin. Zniknął z mojego życia tak samo szybko, jak się w nim pojawił, zostawiając po sobie jedynie ból i ogromną pustkę, która narastała z każdym dniem. Piętrzyła się, a ja za nim nie umiałam jej powstrzymać. Kilka tygodni po rozstaniu w mojej głowie pojawiły się dziwne myśli. Że nie będę potrafiła wychować tego dziecka; że będzie mi przypominało tylko o nim; że będzie do niego strasznie podobne; Jednak wszystko minęło w chwili gdy ujrzałam tego malucha na własne oczy. Kiedy usłyszałam bicie jego serca. I wtedy wiedziałam, że ten szkrab zawsze będzie przy mnie, niezależnie od wszystkiego. Że będzie darzyło miłością bezgraniczną, a ja będę starała się dać mu w życiu wszystko co najlepsze. I mimo że samotne macierzyństwo jest ciężkie, to ja dam radę. Bo w końcu już nie raz wpadałam w kłopoty, i zawsze jakoś udawało mi się z nich wyjść. 

Meredith Dixon dwudziestosześcioletnia kobieta, właścicielka salonu fryzjerskiego, aktualnie w siódmym miesiącu ciąży, kobieta waleczna, i pewna siebie. Właścicielka kota Garfielda, który zdecydowanie za dużo je, miłośniczka starych filmów oraz muzyki rockowej. Córka modelki, oraz chirurga, która ku rozpaczy rodziców nie poszła w ślady ani matki, a tym bardziej ojca, bo przeraża ją widok krwi. Jak każda z płci pięknej, niezdecydowana, szczególnie teraz. Od swoich współpracownic ciągle słyszy, że powinna się oszczędzać, a ona i tak nie słucha. Wiecznie rozkojarzona, i z głową w chmurach, robiącą dobrą minę do złej gry.

20 komentarzy:

  1. [Administracja wita i życzy miłej zabawy na blogu! :)]

    OdpowiedzUsuń
  2. [hejcia, Monster :D
    aha, tam masz w notce "nie poszła w ślady ojca, a tym bardziej ojca" xd]

    OdpowiedzUsuń
  3. [Witamy się i zapraszamy na wątek, może tym razem wyjdzie ;)]

    ~ Sean

    OdpowiedzUsuń
  4. [nie mam pomysła na wątunio :(]

    Stephen.

    OdpowiedzUsuń
  5. [Jakoś mi umknęłaś i się nie przywitałam, o ja zła.. xD cześć! ;) zapraszam na wątek xD!]

    aidan

    OdpowiedzUsuń
  6. [Witam. ;) No właśnie dopiero zauważyłam, że tyle mamusiek jest, ale co tam! Haha. :D Wątek bardzo chętnie, gorzej z pomysłem.. Wolisz znajomość zacząć od zera, czy myślimy nad jakimś powiązaniem? ;)]

    Liliana.

    OdpowiedzUsuń
  7. [dobra! czat brzmi dobrze! tera już się mają znać, w snesie już się spotkali czy jeszcze nie? a może jakoś na kursie się kapną, że to oni? xd wiesz "za chwilę mam jazdy", "no, ja zaraz pojadę z taką jedną" coś w tym stylu xd]

    Stephen.

    OdpowiedzUsuń
  8. [aa, czyli znają się z jazd, potem gadali na czacie, nie wiedząc o sobie nawzajem, i się spotkali? i był szoking :D]

    Stephen.

    OdpowiedzUsuń
  9. [how could i?! odpłacę ci tutaj zaczęciem xd tylko jeszcze nie wiem, co piszemy xD
    co ty na to, żeby ona miała wizytę u ginekologa i Stephen pójdzie z nią? xD]

    Stephen.

    OdpowiedzUsuń
  10. [właśnie o to mi chodziło xD odpis na wampirach jak coś :)]

    Stephen dostał śmieszny telefon, kiedy jeździł z jakimś młodym gościem, który całkiem niezłe sobie radził. Oczywiście, że Hudson często rozmawiał ze znajomymi przez telefon. Kiedyś to się nawet umawiał do lekarza, kiedy jakiś kursant uczył się robić łuk. A ile miał zabawy, kiedy rozmawiał z recepcjonistką... cóż...
    Wracając do śmiesznego telefonu - dzwoniła do niego jego psiapsiółka, o której sądził, że nigdy nią nie zostanie. Chciała, aby Stephen poszedł z nią do lekarza. USG dziecka i te sprawy. Właściwie nie miał nic lepszego do roboty, a słyszał, że takie badania są całkiem ciekawe. Zwłaszcza, jak lekarka lub lekarz włączali dźwięk i można było posłuchać bicia serduszka dziecka. Aż on uśmiechał się na samą myśl. Jeśli kiedyś w końcu zejdzie się z kobietą i zrobią sobie dzidzię, to będzie z nią chodził na każdą wizytę, ot co.
    Przyjechał pod nią pod dom. Przecież nie puści jej samej, prawda? A tak podjadą sobie autkiem, wrócą autkiem, pełna kulturka.
    - Gotowa? - zapytał, kiedy wsiadła.

    Stephen.

    OdpowiedzUsuń
  11. Och, dogryzają sobie, ale to jest takie słodkie...!
    - Dobra, to jadymy - powiedział, a potem włączył się do ruchu. Podała mu adres już wcześniej, więc wiedział, gdzie ma skręcać i gdzie się zatrzymać, żeby nie płacić za parking, a żeby mieli blisko do wejścia.
    Bankowo zrobią furorę tam, w przychodni. Młodzi, piękni, z dzieckiem... nie musieli wiedzieć, że to nie jego, co? Jak nie zapytają, to niech żyją w błogiej nieświadomości, nikt im tego nie będzie odbierał.
    - Ale będzie już słychać serduszko, prawda? - zapytał retorycznie. Dziewczyna miała już duży brzuszek, więc bankowo je usłyszy. To będzie fascynujące!
    Wkrótce zajechali na miejsce, a Stephen otworzył jej drzwi, co by dżentelmeństwa stało się zadość. Także drzwi od budynku jej otworzył i przepuścił przodem. Kultura musi być!

    Stephen.

    OdpowiedzUsuń
  12. - Spoko, przetrwamy - uśmiechnął się do niej.
    No w środku było już parę kobiet i jacyś faceci. Pewnie przyszli z nimi. Teraz i ona była z kimś.
    Podeszli do recepcjonistki, pozałatwiali, co mieli załatwić, a potem usiedli sobie pod drzwiami gabinetu.
    Oczywiście, że się na nich patrzyli. Dlaczego tutaj zawsze się ludzie tak dziwnie patrzyli? Przecież wszystkie dookoła miały brzuszki. No cóż. Stephen położył dłoń na dłoni Meredith i uśmiechnął się do niej ładnie, jakby chciał ją pocieszyć i pokazać, że nie jest sama.

    Stephen.

    OdpowiedzUsuń
  13. [idźmy krótką drogą... ;) niech będzie jego ulubioną fryzjerką! XD]

    Aidan

    OdpowiedzUsuń
  14. Jak zacznie piszczeć, to będzie znaczyło, że z nim źle, naprawdę.
    Jego fascynacja w ogóle była dziwna, bo za dziećmi nie przepadał, unikał ich jak ognia i wyzywał na każdym kroku. No znaczy się mruczał pod nosem, jaka ta gówniarzenia jest durna i beznadziejna. Aczkolwiek trzymacie takiej małej dzidzi w swoich rękach... Póki się oczywiście nie obudzi i nie zacznie drzeć japy.
    - Nie będę piszczał - prychnął z niezadowoleniem. Był mężczyzną, nie robił przecież takich rzeczy. W dodatku, jeśli chodzi o dzieci.
    W końcu weszli do gabinetu, a Stephen uśmiechnął się przyjaźnie.
    - Dzień dobry.

    [ty bądź doktorową xD]

    Stephen.

    OdpowiedzUsuń
  15. [cóż... xD]

    Stephen nagle poczuł się dziwnie, kiedy stanął tak w tym gabinecie. Może powinien zaczekać na zewnątrz? Przeczekać na korytarzu? Nie wtrącać się? No bo w sumie kim on był? Nie znali się przecież długo.
    Z drugiej strony, czym będzie się przejmował! Skoro Meredith go tu zaprosiła, to chętnie zostanie, popatrzy na ekran, na którym pewnie i tak nic nie dostrzeże, ale za to posłucha bicia serduszka! No, tyle wygrać, prawda?
    Usiadł obok niej tak, aby widzieć monitor. Zignorował słowa lekarki. Może dlatego, że był zbyt zajarany na to bicie serduszka (ach, ta współczesna technologia).
    - A w ogóle to chłopiec czy dziewczynka? - zapytał nagle, spoglądając na doktorową, a potem na Meredith. Uśmiechnął się do niej lekko.

    Stephen.

    OdpowiedzUsuń
  16. - Nie chce zrobić ci wstydu przy ludziach - uśmiechnął się szeroko Stephen, a potem spojrzał na monitor. Tak jak się spodziewał, nic nie widział. Serio, jakieś szare, białe, czarne i nic poza tym. Podziwiał ludzi, który dostrzegali na ekranie dziecko. Ciekawe, ile wypili.
    - Mama już na pewno jakieś dobre wymyśli - powiedział Stephen. - A jak nie, to ja jej pomogę - puścił oczko Meredith.
    W sumie, nigdy jej nie pytał o ojca dziecka i tak dalej i tak dalej, gdzie on jest, co teraz robi i czy interesuje się dzieckiem. Może powinien o to zapytać, gdy wyjdą z gabinetu. Martwił się o nią, samotne matki nie mają łatwo przecież.

    Stephen.

    OdpowiedzUsuń
  17. [ Witam się pięknie. Może Meredith byłaby zainteresowana wspólnym wątkiem z Jack'iem? Ona miała pod górkę z facetem, on z kobietami xD To jak będzie? ]
    Jack Collins

    OdpowiedzUsuń
  18. [ Dobra to teraz moje dziwaczne pomysły xD
    1. Jack mógłby siedzieć sobie na drzewie (on lubi siadywać w dziwnych miejscach) a kot Meredith mógłby do niego wleźć i bum pomaga dziewczynie odzyskać kota, dalej się toczy
    2. Mereditch lubi filmy, może i w tych starych Jack nie za bardzo, ale początki jego pracy, czemu nie? I dziewczyna mogłaby go rozpoznać na ulicy
    3. Mógłby przyjść do jej zakładu z posklejanymi włosami i różnymi nietypowymi w nich rzeczami. Rozmowa się nawiązuje, a dalej samo wyniknie
    4. Mogli by się już z nać, na przykład ze szkolnych lat i spotkanie po latach
    5. Mogliby stać w kolejce (nie wiem do czego) Meredith by się spieszyła, a Jack stałby przed nią i się ociągał

    No wiem, że pomysły takie dziwne, ale ja miewam tylko takie xp Jeśli któryś jednak wybierzesz, albo sama coś wymyślisz..... To czekam :) ]
    Jack

    OdpowiedzUsuń
  19. Stephen podjął kolejną próbę wypatrzenia małego człowieka na ekranie. Uniósł jedną brew, zmrużył oczy. I nic.
    Aż w końcu się stało.
    - Ej, widzę - powiedział nagle, totalnie zaskoczony swoim odkryciem. - O matko kochana, no widzę rąsie i nóżki! I jest główka! Łał... Pani doktor, niech pani włączy dźwięk - poprosił grzecznie Stephen, uśmiechając się szeroko. No, poczuł się prawie jak ojciec tego dziecka. W sumie, mógłby pomyśleć o swoim, ale potem szybko zdawał sobie sprawę, że jest jeszcze za młody i ma na to czas. No i jeszcze trzeba znaleźć kogoś, kto mu urodzi to dziecko, czyli innymi słowami miłość swojego życia.

    Stephen.

    OdpowiedzUsuń
  20. [hallo? puk puk? to co z tą ulubioną fryzjerką? :)]

    Aidan

    OdpowiedzUsuń